Pierwsze wrażenie z delty Mekongu

Muszę przyznać że Wietnam nie jest pierwszym krajem, jaki wybrał by przeciętny turysta na cel swoich wakacji. Nie jestem jednak osobą, która chce spędzić wolny czas leżąc bezczynnie na plaży i popijając drinki pod słomianą parasolką.

Na szczęście moja przyjaciółka również nie jest osoba tego typu. Długo zastanawiałyśmy się, jakie miejsce wybrać na nasz dwutygodniowy wyjazd. Po przejrzeniu kolorowych folderów w biurach podróży nasz zapał nieco ostygł. Wszędzie widziałyśmy to samo. Reprezentacyjne i kosztowne hotele oraz rozpieszczeni do granic możliwości turyści. Nie tego jednak oczekiwałyśmy.

Trzeba było więc poszukać odpowiedniego miejsca na własną rękę. Na szczęście Internet jest prawdziwą kopalnią informacji i po kilku dniach nasz wybór padł na Deltę Mekongu.

Na początku same nie wiedziałyśmy, co ze sobą zabrać. Radząc się jednak osób na forach internetowych, które odpowiedziały już ten kraj, szybko spakowałyśmy niezbędny ekwipunek i zarezerwowałyśmy miejsce w samolocie. Wietnam zszokował mnie od pierwszego wejrzenia.

Jeżeli ktoś potrzebuje: stomatologa z Poznania lub pediatrę to polecam klinikę na Słonecznej.

Na lotnisku panowała typowa krzątanina i porządek. Gdy jednak wyszłyśmy na zewnątrz, sytuacja przedstawiała się zupełnie inaczej. Ulica była tak zatłoczona, że wydawało się, że uczestnicy ruchu drogowego zaraz powpadają na siebie.

Nie było jednak czasu by się temu przyglądać, bo dotarło do mnie, że brodzę po kostki w wodzie. Ulewne deszcze jak i wylewy pobliskich rzek są jak najbardziej typowe dla tych terenów. Dużo o tym czytałam, lecz mimo to nie udało mi się ukryć zdziwienia na mojej twarzy. Miejscowi komentowali naszą reakcje z pobłażliwym uśmiechem. Nie byłyśmy tu pierwszymi turystkami.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 7.0/10 (1 vote cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0 (from 0 votes)

Tunezja – połączenie kilku kultur i tradycji

  • W tym popularnym turystycznym kraju, znajdziemy tradycje i kultury kilku narodów – afrykańskich, arabskich, śródziemnomorskich, czyli europejskich.
  • Jadąc do Tunezji nie wiedziałam do końca, jak ten kraj wygląda. Wiedziałam, że ze względu na swoją historię i położenie – na północy kontynentu afrykańskiego, nie będzie to typowa dla innych obszarów Afryka. Już po przylocie do Tunisu i spędzeniu tam całego dnia, wiedziałam, że ten kraj potrafi fascynować.

Moja przygoda z Tunezją zaczęła się w stolicy tego kraju. Spacerując ulicami miasta zobaczyłam, że różne kultury wzajemnie się przenikają, tworząc unikatowy klimat.

Główna ulica, którą można przyrównać do słynnej Ramblas w Barcelonie, czy Pól Elizejskich w Paryżu zaskoczyła mnie swoim europejskim klimatem.

Kafejki, restauracje po obu stronach szerokiej Avenue Habib Bourguiba, kioski z gazetami wystawionymi na chodnikach – zupełnie w paryskim stylu, stragany pełne egzotycznych kwiatów, różnorodne sklepy, budki z fast foodami, nocne kluby i cukiernie pełne słodkich arabskich ciastek – mieszanka nowoczesności, klimatu z epoki kolonialnej. Zwieńczeniem tej głównej alei jest medina, czyli arabski targ z mnóstwem sklepików pełnych wszelkiego dobra.

Zanim pojechałam na południe Tunezji, już tu mogłam poczuć specyficzny klimat i atmosferę tego kraju. Oczywiście zagłębiłam się w uliczki mediny, narażając się na nieustanne zaczepki handlujących tam Tunezyjczyków, oczywiście chodziło o zrobienie najlepszych zakupów niemal w każdym ze sklepików.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0 (from 0 votes)

Zakopane

Moje wakacje z pewnością były udane. Mogę to śmiało przyznać, ponieważ spędziłem je ze znajomi w górach. Wyjazd nie potoczył się dokładnie tak, jakby mogło się mi wydawać, jednak pomimo wszystko, jak najbardziej udało się spędzić ten czas kreatywnie, oraz na plus. Polskie tatry to bowiem coś wspaniałego, coś co skłania nas do wybierania kolejnych dróg, które w tym wypadku będą wielkim plusem w swoim własnym zagadnieniu.

To również wiele form zabawy, czy to związanych ze wspinaczka, czy też związanych z rekreacjami bardziej przyziemnymi.

  • Moja przygoda nie zaczęła się tak dobrze, jak będzie się kończyć, ponieważ pierwszym i największym minusem wyjazdu okazała się pogoda, która nie potwierdziła się na plus w zakresie swoich własnych możliwości. Padało, padało i to dzień w dzień.
  • Jednak nawet i to, nie zmieniło mojego nastawienia do wyjścia w góry. Pomyślałem sobie, nawet deszcz nie jest straszny, przy czym czasem warto jak najbardziej się przemoczyć. Faktycznie, zabawa była przednia, wejście na prostym szlaku nie stanowiło problemu dla mnie, czy dla znajomych.
  • Również setki innych ludzi zmierzało do Morskiego Oka w ten sam dzień. Jak widać, w górach można osiągnąć bardzo wiele.

Wszystko zależy od naszego podejścia, oraz od psychiki której nie da się złamać. Dalszy ciąg wypraw był równie spokojny, pogoda nie pozwalała na wielkie wyprawy. Jednak pomimo wszystko, czas spędziliśmy aktywnie, co jest największym plusem w całej tej sytuacji. Wyjazd żegnał nas pięknym słońcem, którego brakowało nam przez cały pobyt w Zakopanem.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0 (from 0 votes)